.jpg)
czwartek, 23 października 2008
Kochaj mężczyzne, który....
.jpg)
piątek, 17 października 2008
Słowa nie mają sensu, łzy nie mają soli i nawet lęk się nie lęka i ból też nie boli…

Słowa nie mają sensu, łzy nie mają soli i nawet lęk się nie lęka i ból też nie boli…
Kochaj mnie za gwiazdy gdy w kałuże świecą…
Proszę pozwól mi usłyszeć ciszę, lepsze to niż potok słów...a gwiazdy błyszcząc tylko nam... niech nie gasną... po prostu niech nigdy nie gasną…
pomilczmy jak te miliony gwiazd na niebie, które żyją tak prze wiele lat... im się nic nie stało od milczenia.. nam też nie a może uda nam się wzlecieć tak wysoko jak one dzięki temu…
.... nie ważne jaka jestem , podobno ważne jest to co o tobie sądzą inni a jeśli to nie prawda to z czasem stajesz sie takim bo tak przecież mówią... w tej chwili nie mam ochoty na nic...
rodzina - oni najbardziej ranią, bo wiedzą jakie są Twoje słabe punkty i potrafią bez omyłki wbić w ten punkt nóż... potrafią i co najgorsze robią to...
"Mirrors on the ceiling The pink champagne on ice And she said "We are all just prisoners here of our own device" And in the masters chambers They gathered for the feast They stab it with their steely knives But they just can't kill the beast "
The Eagles - Hotel California
chcesz wiedzieć o czym jest ten tekst.... o zakładzie psychiatrycznym... o zakładzie.... mylisz, że to o takich zwykłych narkotykach... dla wyjaśnienia... "...pracowałem jako pomocnik w szpitalu psychiatrycznym na oddziale dla młodzieży. Wszystkie pokoje mają tam lustra w rogu i na suficie, żeby można było przez okienko w drzwiach obserwować co robią. A jeden z leków, którego używają - zapomniałem jak sie nazywa - jest różowy i podaje się go w zastrzykach. Tyle, że lek musi być schłodzony, więc przed podaniem kładzie się strzykawki na lód. ... Hotel California to szpital psychiatryczny."czwartek, 16 października 2008
dziękować

70-ty jubileuszowy post... i chyba warto było czekać.. na te urodzinki małe urodzinki bloga..... zamieszczam słowa , które jak dotąd były najpiękniejszymi jakie usłyszałam z ust:
1. mężczyzny :) - kotek buuziaki skarbie:*
ale... jesteś, tak ekscytująca, poniewaz kazdy facet, ktory pozna Cię bardziej, chce wiecej, jak z narkotykiem, który dziala tak nieoczekiwanie i cicho, ze sam nie wiem, kiedy juz jestem uzalezniony... poprostu czar który roztaczasz przez swoje naturalne zachowanie, jest tak silną bronia, z której to nawet istnienia prawdopodobnie nie zdjanesz sobie sprawy, a nawet jesli to jak najbardziej umiesz ją wykozystać... inne kobiety to moze i diamenty,ale Ty jestes najcenniejszym diamentem w tej kolekcji...
cierpliwosc to cnota 
2. przyjaciólki....
... Najbezpieczniejszym schronieniem dla
człowieka jest drugi człowiek...
Chronimy się wzajemnie. Mamy tyle różnych wspomnień. Więź między nami na początku była domkiem z kart. I ten domek runął. Wszystkie pęknięcia, które to spowodowały z czasem zrosły się i postawiłyśmy wieżę naszej przyjaźni. Tej wieży nic już nie zawali. Bo kiedy ja się złamię, ktoś mnie podniesie. I ja też nie dam komuś upaść. Nawet jeśli się przewróci. Obojętnie gdzie zamieszkamy. O każdej porze jesteśmy dla siebie pamiętnikiem. Jesteśmy rękawem, w który przychodzimy się wypłakać. Jesteśmy bąbelkami w szampanie. Upijamy się naszą przyjaźnią ze szczęścia, upijamy się nią także na smutno. Gdy ona ma mnie, a ja ją - kac męczy mniej. Jesteśmy jak konfesjonał - ani nie osądzamy, ani nie żądamy rozgrzeszenia. Dla Ciebie nie ma znaczenia kim będę. Mogę zostać zakonnicą. Wtedy będę Twoją ulubioną siostrą zakonną. Mogę też zostać prostytutką. Wtedy będę Twoją ulubioną dziwką. Bo Ty kochasz mnie za to jaka jestem... JCT !! ;* ;* ;*
niedziela, 12 października 2008
notka numer 69 ;P więc i tekst o rozpalaniu!

memu ciału wystarczy trzydzieści sześć i sześć, mojej duszy potrzeba znacznie więcej. Memu ciału wystarczy coś wypić i coś zjeść, trochę pospać na boku, czy na wznak i nasz cud gospodarczy zapewnia mi to, lecz moja dusza codziennie prosi tak:
Ogrzej mnie !!!!
wierszyku pełen cudowności, wspólniku mojej bezsenności
ogrzej, ogrzej mnie! Rozżarz mnie
niedokończona zdań wymiano, cudowna kłótnio, w pół urwana rozżarz, rozżarz mnie! Ach, życie rozpal ogrzej duszę mą, bo skona, do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona, wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!
Rozpal mnie blada kuzynko Melpomeno, jedną zagrzaną dobrze sceną, rozpal, rozpal mnie. Ogrzej mnie, świecie utkany z głupich marzeń, akordeonie w nocnym barze, ogrzej, ogrzej mnie.
A świat na to odpowiada: normalny duszy stan, to nie musi być stan podgorączkowy, pana trzeba przebadać, przedsięwziąć jakiś plan by te bzdurne problemy raz mieć z głowy! Kombinują, badają czy pies to, czy to bies a mej duszy radości ciągle brak, po staremu nadaje uparte SOS po staremu codziennie błaga tak:
Ogrzej mnie zażarta na ten świat niezgodo, z którą rozstałem się tak młodo powróć, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie chwilo szaleństwa i radości mej tożsamości, niezmienności dowiedź - rozżarz mnie!
Mój świecie rozpal duszę moją aż do końca, mój śiecie zamień duszę mą w cząsteczkę słońca, niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe
chcę mieć gorączkę! Give me fever!
Rozpal mnie, słonecznikowa kresko krzywa, złota Van Gogha perspektywo rozpal, rozpal mnie. Ogrzej mnie miłości, której nie znam jeszcze z wiosennych bzów liliowych deszczem
przyjdź i ogrzej mnie!
piątek, 10 października 2008
We dwoje, we dwoje, we dwoje... bo jak?

Zatrzymaj się, chmuro, nad nami, Zatrzymaj się, Boże oko, W twoich gotykach jest dal za dalami, A u mnie w duszy - wysoko...
Zatrzymaj się, chmuro, gdy możesz, I schowaj nas w ciepłym zmroku, W twoich dolinach jest pięknie i dobrze, A u mnie w duszy - niepokój...
W pokoju, za szafą, przy matce - we dwoje.
Nad wodą - przygodą, na kładce - we dwoje.
Przez bary - koszmary, ulice,
bez żadnych pieniędzy na styczeń...
W czekaniu na gwiazdę, na sygnał, na znak,
we dwoje, we dwoje
- bo jak?
Zatrzymaj się, chmuro, nad nami, Zatrzymaj się, Boże serce. Teraz, gdy chcemy, to już mamy. Czy wolno jeszcze chcieć więcej?!
W salonie rzeźbionym stylowo - we dwoje.
W rozmowie z angielską królową - we dwoje.
W podróży przez porty i dale,
i w tangu, przez rauty i bale...
W godzinie, gdy zegar powtarza tak...tak...
We dwoje, we dwoje
- bo jak?
Zatrzymaj się, chmuro, nad nami, Zatrzymaj się, Boża łąko, Otul niebiesko - białymi trawami
Wyschnięte maki i kąkol...
W siwiźnie koloru popiołu - we dwoje.
W samotnym siadaniu do stołu - we dwoje.
W podróży przez grypy i zdrady,
Przez burze i deszcze i grady,
W nadziei, że warto, że jednak, że tak,
We dwoje, we dwoje, we dwoje...
Bo jak?


